Borne Sulinowo
The Flash Player and a browser with Javascript support are needed..
Wyjechałem na parę dni by odwiedzić dziadka który mieszka z przerwami w Bornym Sulinowie już 13lat.
Gmina Borne Sulinowo do 1989r. była zieloną lesistą plamą na mapach atlasów Polski. W rzeczywistości było to duże miasto gdzie stacjonowało po II Wojnie Światowej w samym Bornym około 35tyś. wojsk Z.S.R.R . (w Gródku oddalonym kilka kilometrów stacjonowało około 50tyś) Po upadku komunizmu z terenów Bornego wyjechało pociągami w stronę granic Rosji ponad tysiąc pojazdów opancerzonych w tym czołgów. Kilkanaście kilometrów od Bornego znajduje się kompleks silosów mogących w tamtych latach obsłużyć rakiety z głowicami jądrowymi. Delikatnie mówiąc Rosjanie mogli nas roz***** od środka nie wiele się przy tym wysilając. Ciekawą rzeczą jest również to że przed przejęciem przez Rosjan stacjonowały tam wojska niemieckie, istnieją również dokumentny świadczące o tym że Borne a w tamtych czasach “Gross Born” odwiedził pancerny pociąg Hitlera. Czy z nim na pokładzie ? tego niestety już się nie dowiemy… może za 150lat gdy odtajnią wszystkie dokumenty II wojny światowej. Dziś Borne to małe koło 5tyś. miasto zamieszkałe większości przez emerytów, dla mnie było to tętniące letnim życiem miejsce moich “dziecięcych” wakacji.
Gdy dojechałem do Bornego pogoda nie rozpieszczała, przed domem tworzyły się kałuże wielkości małych stawów
dla tego dziadek podjął męską decyzję że dziś oblejemy dwie rzeczy: zakup nowej lodówki( stara miał jakieś 35lat xD heehhe) oraz moje przybycie
wieczór spędziłem wraz z dziadkiem i jego kolegami słuchając bardzo ciekawych opowieści starszyzny Borńskiej xD gdy impreza rozkręciła się na całego dziadkowie śpiewali do melodii harmonijki pana Władzia przed, i po wojenne pieśni i piosenki. Niestety smutno się mi zrobiło w pewnym momencie bo nasze pokolenie już nie będzie mogło spędzić tak wesoło swojej jesieni życia. Dziś w radiach leci kupa gówno szit nie ma już czegoś takiego jak muzyczna kultura która panowała w czasach młodości naszych dziadków. No ale cóż my mamy Dodę lodzię i takie tam łachmany…
Kolejne dni spędziłem miło na jachcie pana Jana, spacerując po Bornym i nabrzeżu jeziora Pile. Słuchając “dobrej” xD muzyki i od czasu do czasu robiąc zdjęcie ;]
The Flash Player and a browser with Javascript support are needed..
“Mały” Władzio a dokładnie Pan Włodzimierz Sas to człowiek harmonijka, dusza towarzystwa. Przez te parę dni które byłem u dziadka opowiedział mi kilkadziesiąt mega dobrych kawałów nigdy nie powtarzając choć by jednego, przy nim nie można się nudzić. Powtarzał często że tylko on może być pełnoprawną “pierdołą Saską” reszta to podróbki ;] hehehe. Jego zamiłowaniem jest wspomniana harmonijka, miał ich 5 dziś już 4 gdyż jedną z nich otrzymałem w prezencie. ( nigdy nie dostałem tak prywatnego prezentu ) na moje pytanie ile gra odpowiedział mi: “Rafałku… odkąd pamiętam…” już więcej głupich pytań nie zadawałem. W dniu gdy odwiedziłem pana Władka w jego mieszkaniu czekały już na mnie zdjęcia które zrobił w wieku 70lat z motolotni. Niektóre były naprawce ciekawe, okazało się też że bardzo lubi fotografować, wymienił kilka aparatów którymi fotografował, cześć z nich znałem dzięki czemu mogliśmy się pośmiać z tych nowinek techniki Z.S.R.R jak na tamte czasy. Opowiedział mi również o swojej żonie która zmarła 8lat temu, pokazał mi swój 3masztowiec który składa w długie zimowe wieczory. ( Statek ma ponad 2000 części a to juz 3 który składa pan Władek ) Oczywiście zagrał dla mnie parę utworów a ja w tym czasie zrobiłem mu kilka zdjęć :] Niestety pana Władka dopadły problemy, jak to mówi “sercowe” i prawdopodobnie będzie miał w tym roku 2 operację na sercu. Mam nadzieję ze wszystko będzie dobrze i za rok spotkamy się by zagrać już razem na harmonijkach ….i tym razem ja wygram 3:2 w bilard
ps. Życzę każdemu takiej siły ducha, humoru jaką ma Pan Władzio i to w takim wieku.
Mam nadzieje że nie zanudziłem wszystkich na śmierć tym tekstem i że parę osób dotarło do jego końca i zyje…
hehehehe